sobota, 8 sierpnia 2009

Czarna Góra (Litwińska Grapa, Litwinka, Grapa) 902 m n.p.m (Podhale)

Szczegóły wejścia: 
Różnica wysokości: 220 m;
Dystans: 7 km w jedną stronę;
Czas: około 2'10 w jedną stronę;
Szlak: bez szlaku.
{Białka Tatrzańska,  Kamieniec, Czarna Góra}

Następną moją górską wyprawą, którą zrealizowałem w 2009 r. była pięknie wyeksponowana, niewysoka góra znajdująca się koło Białki Tatrzańskiej, w której spędzałem wakacje. Otóż góra ta ma tylko 902 m n.p.m. Jednak wejście na nią było dla mnie dość trudne, nie ze względu na wysokość czy stromość, ale z uwagi na fakt, że długo się na nią idzie krętymi asfaltowymi drogami - niczym jak meandry rzeki. Omawiana góra to Czarna Góra, znana również pod inną nazwą – Litwińska Grapa. Słyszałem, że mówią na nią także Litwinka (spierałem się z Grzesiem swego czasu o jej prawdziwą nazwę i wyszło na to, że obaj mamy rację co do nazwy ;p ).

Białka Tatrzańska to piękna i malownicza, letniskowa wieś położona w województwie małopolskim należąca do gminy Bukowiny Tatrzańskiej. Znajduje się blisko Tatr Polskich i Słowackich, 15 km od Nowego Targu i 20 km od Zakopanego. Cenię Białkę Tatrzańską za jej unikalne umiejscowienie charakteryzujące się niezwykle atrakcyjnym środowiskiem geograficznym i za jej walory przyrodnicze. Mam na myśli: górski klimat, duże zróżnicowanie terenu, mocne nasłonecznienie, piękne panoramy, unikalny przełom rzeki „Białki” oraz malowniczy rejon Spisza.

Cel mojej wyprawy – Czarna Góra, to nie tylko góra, a przede wszystkim przepiękna pod względem ekspozycji wieś. Miejscowość ta należy do niewielkiego regionu etnograficznego i geograficznego południowej Polski zwanego Polskim Spiszem. Czarna Góra to również region historyczny, w którym na przestrzeni lat zmieniały się granice. Te fakty dodatkowo podsycały chęć wyprawy i wejścia na Czarną Górę. Pomysłem ze zdobyciem Czarnej Góry zaraził mnie przyjaciel Robert, który wszedł na nią w tym samym dniu, ale przed południem. Mordował się także z wejściem na nią. Zdał mi wtedy relacje ze swojej wyprawy i to zadecydowało o tym, że ja też zachciałem na nią wejść.
Jako że nasz dom wypoczynkowy znajdował się blisko Kotelnicy (918 m n.p.m.) w Białce Tatrzańskiej, postanowiłem zdobyć tą górę idąc cały czas pieszo z Białki Tatrzańskiej. Wyprawę swoją rozpocząłem w piękny słoneczny dzień od ulicy: Środkowej poprzez Kaniówkę i Długą, aż osiągnąłem rondo (prosto przez rondo jedzie się do miejscowości Klin, a stąd już niedaleko do Zakopanego czy Palenicy Białczańskiej). Zanim dotarłem do ronda pokonałem wzniesienia i doliny wzdłuż szosy. Następnie przy rondzie skierowałem się w lewo i stamtąd po przejściu mostem przez szerokie koryto rzeki „Białki” jeszcze raz skręciłem w lewo i dalej szedłem już szosą przez wieś ku Czarnej Górze. Samo dojście do ronda w upalny dzień dało się we znaki mojej kondycji, ponieważ od Białki Tatrzańskiej do mostu było jakieś 4 km. A od mostu do szczytu góry było następne 3km, ale tym razem „w górę”.

Przyjemnym dodatkiem do mojej wyprawy było to, że mogłem zobaczyć peleton Tour De Pologne '09, który przejeżdżał przez Białkę Tatrzańską właśnie 07 sierpnia. Będąc w Białce oglądałem wieczorami w TV przebieg wyścigu w ramach odpoczynku i relaksu po ciężkich wyprawach górskich, ale nie brałem pod uwagę, że mogę zobaczyć ten wyścig na żywo. Zastałem wyścig właśnie przy moście... Mijając most obserwowałem szerokie rozlewisko rzeki Białki, która swój początek ma w Tatrach na wysokości 1075 m n.p.m. Białka jest prawym dopływem Dunaju i jest bardzo zimną rzeką, ale o tym później...

Rzeka Białka

Po przejściu przez most przeszedłem koło pięknego osiedla, jak później się dowiedziałem było to osiedle romskie – Kamieniec. Idąc szosą od mostu, upstrzoną iglastymi drzewami, cały czas skręcałem w lewo i prawo, jak prowadziła mnie droga. Czułem się jak w labiryncie szos lub jak w kajaku pokonującym niezliczone meandry rzeki. Obserwowałem bacznie wieś położoną wzdłuż ulicy, która piętrzyła swoje swoiste i unikalne dla tego regionu zabudowania, gospodarstwa, układ pól uprawnych, studnie, kapliczki, pomniki przyrody itp. Moje obserwacje nie musiały być niczym dziwnym, ponieważ szedłem wsią Polskiego Spisza, która słynie z pasterskiego i rolniczego charakteru zabudowań.
Nie byłem przygotowany do tej trasy i szedłem intuicyjnie pokonując każdy metr szosy na tzw. czuja. Idąc drogą nie widziałem Krzyża Milenijnego, który stanowi kres wędrówki i punkt kulminacyjny Czarnej Góry. Wszystko to było spowodowane, jak już wcześniej wspomniałem, krętą i zawiłą szosą utrudniającą podgląd trasy i celu wyprawy.
Po jakimś czasie powątpiewając w to, że obrałem prawidłową drogę natrafiłem na znak naprowadzający. Była to tabliczka z informacją i kierunkiem wejścia na Czarną Górę. Z tego miejsca zostało już niewiele do przejścia. Idąc wąską asfaltową drogą doszedłem do miejsca, gdzie widziałem już cel mojej wycieczki. Zauważyłem Krzyż Milenijny – replikę krzyża z Giewontu. W kilka chwil byłem już na szczycie razem z innymi turystami... Wielu turystów dojechało tam autem, bo parking przed Krzyżem był zapełniony autami. Pomimo zmęczenia odczułem siłę i sukces, ponieważ ja dotarłem tutaj jak prawdziwy górski piechur pieszo.

 Wejście na Czarną Górę

Moim oczom ukazał się niezwykły widok. Miałem super słoneczną pogodę, co zwiastowało bardzo dobra widoczność i wysoką przejrzystość powietrza. Dzięki temu widziałem całą panoramę niezliczonej liczby pasm górskich oraz pojedynczych gór. Wodząc oczami zgodnie z ruchem wskazówek zegara widziałem:
  • w dole Białkę Tatrzańską razem ze wszystkimi okolicznymi stokami narciarskimi, wielkie rozlewisko rzeki „Białki” oraz Kotelnicę i kawałkiem Przełom Białki;
  • Pasmo Biabiogórskie Beskidu Żywieckiego z okazałą Babią Górą (1725 m n.p.m);
  • Pasmo Gorców z kulminacją Turbacza (1310 m n.p.m.),
  • Pasmo Pienin z dobrze widocznymi Trzema Koronami (982 m n.p.m.);
  • Pasmo Tatr Słowackich z górującym Gerlachem (2655 m n.p.m.) i Rysami (2503 m n.p.m) oraz Pasmo Tatr Polskich z Polskimi Rysami (2499 m n.p.m) oraz z moimi ulubionymi: Kasprowym Wierchem (1987 m n.p.m.) i Giewontem (1894 m n.p.m.).

Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że moje wejście na Czarna Górę i jej punkt widokowy z malowniczym krajobrazem, panoramą, górami oraz wszystkimi tworami natury napotkanymi w czasie drogi, stały się głównym powodem, dla którego chciałbym jeszcze raz w przyszłości odwiedzić tą górę. Byłem tylko raz na Czarnej Górze, a już włączyłem ją w kanon swoich sentymentalnych „zdobyczy” i na pewno jeszcze raz kiedyś odwiedzę to miejsce na piechotę. Uważam, że każdy musi wejść na tą górę i zobaczyć tą niezwykłą panoramę. Przy pomocy lornetki można zobaczyć dodatkowo każdy oddzielny szczyt, a gołym okiem przy dobrej pogodzie jaką ja miałem, można zobaczyć wszystkie pasma, które ja widziałem. Po obejrzeniu całej panoramy usiadłem i zjadłem kanapkę z wrażeń... Przyjrzałem się Krzyżowi Milenijnemu, który jest replika krzyża postawionego na Giewoncie i powstał w 2000 r. z inicjatywy Ojca Huberta Kasztelana, mieszkańców wsi spiskich, podhalańskich i Polonii Amerykańskiej. Obok krzyża jest również na podmurowaniu duża drewniana altanka z drewnianą kopułą, w której można się schować podczas niepogody, uchronić się przed palącym słońcem lub modlić się i oddawać rozmyślaniom. Jej wygodna drewniana ławka posłużyła mi na chwilę podczas odpoczynku i przeglądania mapy. Krzyż Milenijny i kopuła stanowią charakterystyczną kompozycję, która widziana jest także u podnóża tej góry (szczególnie z Białki Tatrzańskiej) i stanowi znak rozpoznawczy. Połączenie krzyża i altanki to według mnie symbol Czarnej Góry.


 Krzyż Milenijny i altanka na Czarnej Górze

Po nasyceniu się przepięknymi widokami, zrobieniu kilku fotografii nadszedł czas, by opuścić to piękne miejsce. Wchodząc na Czarną Górę pokonałem około 7km, a teraz zostało mi tyle samo tylko w łatwiejszym wariancie, bo „z górki”. Powiem szczerze, że szkoda mi było odchodzić z tego miejsca i zostawiać za sobą to urocze miejsce. W międzyczasie podczas schodzenia umówiłem się na wspólne ognisko z przyjaciółmi nad rzeką Białką. Cała wyprawa z wejściem i zejściem zajęła mi jakieś 4 godziny. Warto było poświęcić ten czas.
Będąc już w Białce Tatrzańskiej koło Kotelnicy zrobiliśmy zakupy na ognisko. W niedługim czasie po dojściu do domu siedziałem już przy ognisku opiekając nabite na kij kiełbaski i cebulę. Dodatkowo mieliśmy pyszne pieczarki konserwowe. Po tak wyczerpującej wyprawie zajadałem się smacznie. W sąsiedztwie ogniska moczyły się w zimnej rzece „Białce” browary, które miały być uzupełnieniem naszej uczty. Jak już wcześniej wspomniałem, Białka jest zimna rzeką i nawet w gorące lato miałem małe opory, by brodzić w niej po kamieniach. Do schłodzenia browarów nadawała się idealnie. Nigdy nie zapomnę tego posiłku po wyczerpującym dniu. Innego dnia z kolei przechadzając się wzdłuż Białki napotkaliśmy wygłodniałego małego liska, który bardzo blisko do nas podszedł. To była niezła przygoda...

 Nad Białką przy ognisku

Jeśli będziecie kiedyś w Zakopanym albo w Białce Tatrzańskiej to gorąco polecam wejście na Czarną Górę. Niby taka zwykła góra, a tyle sobą przedstawia. Wejdźcie dla samej panoramy, a gwarantuję Wam, że nie zapomnicie tego nigdy.

4 komentarze:

  1. Ciekawy opis ;) Byłem tam tego samego dnia, pamiętam to ze względu na przejazd Tour De Pologne i mogę potwierdzić że Czarna Góra to piękne miejsce i posiada niezwykłe walory widokowe.

    Pozdrawiam,
    RBX23

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarna Góra to magiczne miejsce, byłam tam kilka lat temu. Przepiękny widok, świetne miejsce na wyciszenie się, przemyślenia. Pozostawia niezapomniane wspomnienia, napewno tam kiedyś wrócę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe miejsce. Właśnie odkryłem jego istnienie dzięki Twojemu opisowi i zapisuję je w swojej głowie pod hasłem 'miejsca warte odkrycia'. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe miejsce. Cieszę się, że podzielacie moje zdanie. Czarna Góra to Piękna Góra.

    OdpowiedzUsuń